wtorek, 8 czerwca 2010

Serhij Żadan

Jakoś się nie mieszczę w sobie.

Gdy człowiek odzyskuje odwagę, ma ochotę na siebie. Żeby jakoś tak uciec od tego gównianego cudzego. I mieć trochę "Ja".

Chce mi się uciekać. W "Dziwne dzielnice z księżycem." Gdzieś, gdzie niezdecydowanie, lęk, błądzenie i cierpienie będzie dopuszczalne. Będzie normalne. Po prostu będzie. Takie miejsce jest wszędzie. Pytanie tylko, czy mamy do niego klucz. Ja nie miałem. Ale znalazłem. Skrył się jebany gdzieś głęboko. Więc go przekręcam w zamku, drzwi cicho trzeszczą, zamykam je za sobą i... puffff... Jest pięknie.


A na koniec zostawię Was z Żadanem. Cudownie oddaje mój nastrój:

Za Serhijem Żadanem:

„Życie jest, jak rakieta kosmiczna i jeśli wlazłeś do niej, to siedź i niczego nie ruszaj. Po prostu bądź gotów na to, że życie twoje ostro się zmieni. W każdym razie dzieci nie będziesz miał. No i w ogóle – normalnego seksu też nie. Z tym musisz się liczyć od początku: albo seks, albo kosmos, i tu naprawdę jest z czego wybierać, dlatego że naprawdę żadne dymanie, niech tam nawet najbardziej odjechane dymanie na świecie, nie jest warte tego ogromnego i pięknego, co otwiera się przed tobą w iluminatorze twojej blaszanej rakiety, niektóre krajobrazy w tym życiu, niektóre landszafty warte są tego, żeby zapłacić za nie tym najdroższym, co masz, czyli erekcją, ale żeby to zrozumieć, trzeba być co najmniej kosmonautą, no, w ostateczności – aniołem, co w warunkach rozpadu kapitału – jeden chuj.”