Jest hałas i jest gwar. Czuć papierosowy dym i głębokie odetchnięcie po całym tygodniu pracy. Wszyscy są tu po to, by zapomnieć na chwilę, że są jakieś zmartienia. Stajesz stopień powyżej i przestajesz widzieć, bo niebiesko-czerwone lampy świecą Ci prosto w oczy. Wystarczą dwa pierwsze dźwięki i cały świat, wszystkie kontynenty i oceany, wszystkie miejsca, które znasz i kochasz, wszyscy ludzie, którzy żyją w Tobie... to wszystko jest centymetr przed Twoją twarzą. Zamykasz swój świat w mikrofonie. I wracasz na miejsce dopiero chwilę po ostatnim takcie. I ta podróż to najlepszy naturalny haj, jaki znasz...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz