środa, 9 marca 2011
Pasja
Pasja to coś, co sprawia, że cały świat przestaje istnieć. I jej trzeba się trzymać. Choćby nie wiem co.
niedziela, 6 marca 2011
Alfabet
Za Anną Janko, oczywiście i jak zwykle. Na tę noc niespokojną bardzo i najspokojniejszą jeszcze bardziej. Na ten czas. Znienawidzony i ukochany, bo jedyny jaki jest. Na Teraz - bo nic innego nie istnieje:
Jestem w tobie ślepcem
mogę się tylko domyślać
Ty podajesz alfabet
który odgaduję palcami
Możesz mnie oszukać
Twarde myśli poowijać
w kocie skórki
I to ryzyko jest właśnie miłością
(fragment wiersza Alfabet)
Jestem w tobie ślepcem
mogę się tylko domyślać
Ty podajesz alfabet
który odgaduję palcami
Możesz mnie oszukać
Twarde myśli poowijać
w kocie skórki
I to ryzyko jest właśnie miłością
(fragment wiersza Alfabet)
sobota, 5 marca 2011
Lupa
Rzadko w Polsce bywa tak wiele dni słonecznych pod rząd. Stąd dziś takie zdziwienie. Że przecież rano jeszcze było ładnie. Teraz jest pochmurno. I to dobrze, bo pogoda, jak życie - bywa pochmurna.
Na dziś Lao Che zdecydowanie:
"Jeśli każdy ruch swój badać będziesz srogą lupą
Żywot Twój będzie niczym więcej, jak tylko... kupą."
Na dziś Lao Che zdecydowanie:
"Jeśli każdy ruch swój badać będziesz srogą lupą
Żywot Twój będzie niczym więcej, jak tylko... kupą."
niedziela, 27 lutego 2011
Zmiana
Gdy wyjeżdżałem, mieszkanie było tylko pustym mieszkaniem.
Wróciłem do mieszkania pełnego możliwości.
Szczęście to sposób patrzenia na świat.
"Nie ma czegoś takiego, jak porażka - są tylko przełomy."
Wróciłem do mieszkania pełnego możliwości.
Szczęście to sposób patrzenia na świat.
"Nie ma czegoś takiego, jak porażka - są tylko przełomy."
niedziela, 6 lutego 2011
Na dziś...
Na dziś zdecydowanie ponownie Anna Janko:
Cudownie
Cudownie by się było wreszcie Tobą znużyć.
Wyczerpać wszystko, do imentu zużyć.
Lubić Cię tylko, nie kochać, kochać, a nie lubić.
Wyjechać w podróż z Tobą, gdzieś cię w świecie zgubić.
Nie myśleć o Tobie, tęsknić nieprzytomnie.
Co noc śnić namiętnie, imię twe zapomnieć.
Chcieć wieczności z Tobą, kwadransu żałować.
Nudzić się okrutnie, chłonąć twoje słowa.
Wielbić Cię, ubóstwiać, gardzić, besztać za nic.
Skąpić pocałunku, oddać się bez granic.
Zatracić się. Ujść cało. Stchórzyć, sięgać śmiało.
Nie móc spojrzeć w oczy, tonąć w twym spojrzeniu.
Wyjść bez słowa, zasnąć na twoim ramieniu.
Pamiętać. Zapomnieć. Pragnąć aż do bólu.
Gorzko płakać przez ciebie. Nawet nie czuć żalu.
Lekceważyć, przeceniać, dostać wszystko, zrzec się.
Czcić pamiątki po nas, wyrzucić wspomnienia.
Tyle w sobie zmienić, niczego nie zmieniać.
Być Anną twego życia, przelotną przygodą.
Być piękną i być brzydką, być starą, być młodą.
Razem w tysiąc gwiazd patrzeć, osobno w dwa słońca.
Mieć cię zawsze obok. Nigdy cię nie spotkać.
Bez przerwy pożądać. Unikać jak ognia.
Skończyć wszystko wreszcie. Wrócić i chcieć jeszcze.
z tomu:Wiersze z cieniem, Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2010.
I już więcej na dziś nie trzeba.
Cudownie
Cudownie by się było wreszcie Tobą znużyć.
Wyczerpać wszystko, do imentu zużyć.
Lubić Cię tylko, nie kochać, kochać, a nie lubić.
Wyjechać w podróż z Tobą, gdzieś cię w świecie zgubić.
Nie myśleć o Tobie, tęsknić nieprzytomnie.
Co noc śnić namiętnie, imię twe zapomnieć.
Chcieć wieczności z Tobą, kwadransu żałować.
Nudzić się okrutnie, chłonąć twoje słowa.
Wielbić Cię, ubóstwiać, gardzić, besztać za nic.
Skąpić pocałunku, oddać się bez granic.
Zatracić się. Ujść cało. Stchórzyć, sięgać śmiało.
Nie móc spojrzeć w oczy, tonąć w twym spojrzeniu.
Wyjść bez słowa, zasnąć na twoim ramieniu.
Pamiętać. Zapomnieć. Pragnąć aż do bólu.
Gorzko płakać przez ciebie. Nawet nie czuć żalu.
Lekceważyć, przeceniać, dostać wszystko, zrzec się.
Czcić pamiątki po nas, wyrzucić wspomnienia.
Tyle w sobie zmienić, niczego nie zmieniać.
Być Anną twego życia, przelotną przygodą.
Być piękną i być brzydką, być starą, być młodą.
Razem w tysiąc gwiazd patrzeć, osobno w dwa słońca.
Mieć cię zawsze obok. Nigdy cię nie spotkać.
Bez przerwy pożądać. Unikać jak ognia.
Skończyć wszystko wreszcie. Wrócić i chcieć jeszcze.
z tomu:Wiersze z cieniem, Wydawnictwo Nowy Świat, Warszawa 2010.
I już więcej na dziś nie trzeba.
sobota, 8 stycznia 2011
Poranki
Najgorsze były poranki. Zaraz po otwarciu oczy. Wtedy było najbardziej przytłaczające. Dojmujące. Wtedy byłem pewien, że nigdy się nie skończy. I marzyłem, żeby przyszedł sen. Ale on nie przychodził. Serce znów zaczynało walić. Wszędzie wisiało wielkie poczucie marności. Niemożebnej chujowości. Wszystkiego dookoła. Zaczynałem od nowa, każdego ranka, wymyślać czynności, w których dostrzegłbym sens. Co dzień było ich coraz mniej. Aż w końcu wszystkie zniknęły.
Prysznic nieco pomagał. Z akcentem na „nieco”. Nie mogłem uwierzyć, patrząc w lustro, że można mieć wszystko i czuć się tak bardzo nikim. Zaszczutym zwierzęciem. Kukłą. Że można każdego dnia, całe dnie jeść strach. Znałem jego smak doskonale. Każdą jego barwę. Był ze mną, gdy kładłem się spać, gdy się budziłem, czasem przychodził w środku nocy i w środku dnia. Przychodził, kiedy chciał. Strasznie bałem się strachu.
Często, gdy jest źle, myślisz sobie, że zrobisz coś, co sprawi, że będzie lepiej. Każdy ma takie czynności. Jakieś pomysły na życie, gdy już wszystko zawiedzie. Ja nie miałem. Bo na wszystkie, które przychodziły mi do głowy nie miałem odwagi. Bałem się jeździć, bałem się być sam, bałem się być z kimś, bałem się być. Każdego dnia i nocy. Coraz mocniej, coraz konsekwentniej przestawałem mieć ochotę żyć. Życie z jego cudownością jest zachwycające. Ale jeśli ogranicza się tylko do strachu jest nieznośne. Zawsze myślałem, że samobójcy to jakiś rodzaj niestabilnych emocjonalnie, słabych frustratów. Myślałem tak dopóki jedynym pomysłem na moje życie nie stało się dołączenie do nich.
Byłem zdrowy, sprawny, wykształcony, niebiedny, było lato i świeciło piękne słońce. Ja co dzień budziłem się z niczym. I widziałem, co mnie otacza. Widziałem ile mam. I nienawidziłem się z całych sił za to, że nie mogę tego docenić. Gdy były chwile, że się nie bałem, zaczynałem się strasznie bać, że zacznę się bać. I tak w kółko, każdego dnia. Bez wyjątku.
Ludzie przestawali mieć ochotę mnie słuchać. Nie dziwiłem się. Też miałem ochotę kopnąć się w dupę i krzyknąć: „pojebało Cię? Co ty odstawiasz. Żyj!”. Strasznie tego chciałem. Okrutnie chciałem żyć. I nie umiałem.
Siłą rozpędu toczyły się wszystkie aktywności. Pisanie pracy magisterskiej, obrona, rekrutacja na studia. Dobrze, że rozpędziłem życie na tyle, że mogło się toczyć. Pewnego dnia usiadłem no fotelu i stwierdziłem, że muszę ustalić, czego ja naprawdę chcę. Nie ustaliłem. Nie miałem pojęcia. Nie wiedziałem nawet od czego zacząć. Wymieniłbym setki sposobów na zadowolenie innych i żadnego, by zadowolić siebie. I to było właśnie to. Po prostu zapomniałem żyć…
Prysznic nieco pomagał. Z akcentem na „nieco”. Nie mogłem uwierzyć, patrząc w lustro, że można mieć wszystko i czuć się tak bardzo nikim. Zaszczutym zwierzęciem. Kukłą. Że można każdego dnia, całe dnie jeść strach. Znałem jego smak doskonale. Każdą jego barwę. Był ze mną, gdy kładłem się spać, gdy się budziłem, czasem przychodził w środku nocy i w środku dnia. Przychodził, kiedy chciał. Strasznie bałem się strachu.
Często, gdy jest źle, myślisz sobie, że zrobisz coś, co sprawi, że będzie lepiej. Każdy ma takie czynności. Jakieś pomysły na życie, gdy już wszystko zawiedzie. Ja nie miałem. Bo na wszystkie, które przychodziły mi do głowy nie miałem odwagi. Bałem się jeździć, bałem się być sam, bałem się być z kimś, bałem się być. Każdego dnia i nocy. Coraz mocniej, coraz konsekwentniej przestawałem mieć ochotę żyć. Życie z jego cudownością jest zachwycające. Ale jeśli ogranicza się tylko do strachu jest nieznośne. Zawsze myślałem, że samobójcy to jakiś rodzaj niestabilnych emocjonalnie, słabych frustratów. Myślałem tak dopóki jedynym pomysłem na moje życie nie stało się dołączenie do nich.
Byłem zdrowy, sprawny, wykształcony, niebiedny, było lato i świeciło piękne słońce. Ja co dzień budziłem się z niczym. I widziałem, co mnie otacza. Widziałem ile mam. I nienawidziłem się z całych sił za to, że nie mogę tego docenić. Gdy były chwile, że się nie bałem, zaczynałem się strasznie bać, że zacznę się bać. I tak w kółko, każdego dnia. Bez wyjątku.
Ludzie przestawali mieć ochotę mnie słuchać. Nie dziwiłem się. Też miałem ochotę kopnąć się w dupę i krzyknąć: „pojebało Cię? Co ty odstawiasz. Żyj!”. Strasznie tego chciałem. Okrutnie chciałem żyć. I nie umiałem.
Siłą rozpędu toczyły się wszystkie aktywności. Pisanie pracy magisterskiej, obrona, rekrutacja na studia. Dobrze, że rozpędziłem życie na tyle, że mogło się toczyć. Pewnego dnia usiadłem no fotelu i stwierdziłem, że muszę ustalić, czego ja naprawdę chcę. Nie ustaliłem. Nie miałem pojęcia. Nie wiedziałem nawet od czego zacząć. Wymieniłbym setki sposobów na zadowolenie innych i żadnego, by zadowolić siebie. I to było właśnie to. Po prostu zapomniałem żyć…
niedziela, 2 stycznia 2011
Auto
Akurat dziś brak Ci pomysłu na życie? Wsiądź do auta, włącz muzykę i po prostu jedź.
Wydaje nam się w życiu, że mamy wpływ na bardzo wiele spraw. Choć tak naprawdę jest ich garstka. Cała reszta dzieje się bez zwrócenia uwagi na nasze preferencje. A samochód jest posłuszny. Robi dokładnie to, czego chcesz. Nie dyskutuje, nie narzeka, zawsze mu się podoba. To przynosi ukojenie. To przynosi spokój.
Jeśli myślisz, że można zrobić wiele z człowiekiem, który nie ma poczucia bezpieczeństwa, to nieprawda. Można z nim zrobić dosłownie wszystko. Poza zapewnieniem mu tego poczucia. To akurat musi zrobić sam...
Znaleźć coś, co nie wiadomo kiedy się zgubiło. Trzeba mieć sporo odwagi, żeby w ogóle zacząć szukać...
Wydaje nam się w życiu, że mamy wpływ na bardzo wiele spraw. Choć tak naprawdę jest ich garstka. Cała reszta dzieje się bez zwrócenia uwagi na nasze preferencje. A samochód jest posłuszny. Robi dokładnie to, czego chcesz. Nie dyskutuje, nie narzeka, zawsze mu się podoba. To przynosi ukojenie. To przynosi spokój.
Jeśli myślisz, że można zrobić wiele z człowiekiem, który nie ma poczucia bezpieczeństwa, to nieprawda. Można z nim zrobić dosłownie wszystko. Poza zapewnieniem mu tego poczucia. To akurat musi zrobić sam...
Znaleźć coś, co nie wiadomo kiedy się zgubiło. Trzeba mieć sporo odwagi, żeby w ogóle zacząć szukać...
Subskrybuj:
Posty (Atom)