poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Mile Plakalovic

Ten tekst nie powstał dziś. Ale wart po dzisiejszym dniu jest przypomnienia:

To słowa Dawida Warszawskiego z książki Svetlany Broz "Dobrzy Ludzie w czasach zła".

"Ci, którzy na wojnę w Bośni patrzyli z oddali, widzieli w niej coś na kształt pożaru prerii, niepowstrzymanie idącego przez kraj. Gdy patrzeć z bliska, widać jednak, że pożaru prerii zrazu nie było. Były tysiące małych podpaleń, rozpaczliwie gaszonych przez lokalnych strażaków. Gdyby nie to, że strażacy mieli jedynie dziurawe wiadra, piromani zaś miotacze ognia, pożar zapewne udałoby się ugasić. Od dymu pożarów wielu uległo zaczadzeniu. Wielu - ale nie wszyscy. A nawet wśród tych, którym czad nienawiści zrazu zmącił rozum i serce, nie wszyscy wytrwali w swym obłędzie do końca i bez wyjątków. Wreszcie bardzo niewielu strażaków dało się nawrócić, prośbą, groźbą czy pod wpływem własnego cierpienia, na wiarę piromanów. W książce Broz słyszymy właśnie ich głosy."

Niesłychana jest książka Svetlany Broz. Relacje z wojny na Bałkanach to tylko starorzecze. Podczas, gdy prawdziwe wydarzenia to rwąca, roztokowa i dzika rzeka. Możemy spróbować mieć o nich pojęcie. Pokusić się o parę uogólnień. Ale czerń atramentu nie pokaże jak smakuje ziemia w czasie nalotu. Jak pachnie strach w bydlęcych wagonach. Siedzimy w ciepłych domach, w przerwie między swoimi ważnymi sprawami przeczytamy dwa rozdziały i pomyślimy: „Ależ ta wojna straszna.” Czasem nawet łzy się pojawią. Nieśmiało, nieco zawstydzenie.

Dla nas ten tygiel jest nie do ogarnięcia. Nie do pojęcia. Bagaż długich lat wzajemnych uprzedzeń, stereotypów. Ale także często symbioza, szacunek, zrozumienie. Bo to narody walczyły, a ludzie jak wszędzie, potrafili być podli, potrafili być też szlachetni. Takie wydarzenia przestrzegają przed uogólnianiem. Przed nadawaniem cech narodom.

Svetlana Broz przez wiele lat jeździła po Bałkanach i słuchała ludzi. Nagrywała ich. Szukała relacji pozytywnych. Takich, które mimo morza bólu, krystalizowały krople ludzkiej godności, szlachetności. Ludzkiej walki z upodleniem. Nawet za najwyższą cenę. To książka niebywale istotna. Wracają do mnie stare słowa: „Człowiek może być dobry, ale ludzie zawsze są źli.” I czytam przepiękną ripostę. To słowa Iliji Czovica: „Dziś nie żałuję, że wszystko to przeżyłem, bo gdybym w tym czasie mieszkał za granicą, nigdy bym nie uwierzył, że coś takiego mogło nas spotkać i było tyle zła. Gdyby jednak wszyscy byli źli, Słońce też przestałoby już świecić.”

My w Europie mamy swych idoli. Celebrytów. Jesteśmy gotowi zrobić wiele, by móc ujrzeć ich rozebranych, pokłóconych, szczęśliwych, z dziećmi, z psem. Jesteśmy nieco zazdrośni, lubimy żyć ich życiem, podczas, gdy nie ma w nich krzty bohaterstwa. „Dobrzy ludzie w czasach zła” są idealnie wyważeni. Jest dokładnie tyle samo relacji Serbów, Chorwatów i Muzułmanów. W wielu pojawia się jedno nazwisko: Mile Plakalovic.

Jestem ciekaw ilu Europejczyków o nim słyszało. W czasach największego kryzysu, walk partyzanckich, walk oblężniczych, zbrodni, gwałtów, zatrzymań, podpaleń Mile Plakalovic był taksówkarzem. Jeździł całe dnie po Sarajewie i zbierał z ulicy rannych. Zawoził ich do szpitala. W międzyczasie zawoził ludziom, mąkę, cukier, słodycze. Ludziom przypadkowo spotkanym. Nieznanym. Nigdy nie pytał ich o nazwisko, nigdy nie pytał o narodowość. W kilku relacjach pojawia się ta osoba. Niektórzy mówią o nim „Słynny Mile”. Słyszało o nim wielu, choć nie tak wielu zapewne pomógł bezpośrednio. Chyba gdy ludzka godność jest już do cna podeptana, wtedy w jednostkach budzi się nadludzka bezinteresowność. Niepohamowana skłonność do poświęceń. Mile nigdy nie marzył o wspanialszej nagrodzie, niż radość i szczęście osób, dla których ryzykował życie.

Za Haszimem Bajicem:

„Na Nowy Rok przyszedł do nas do domu ze swoim przyjacielem i przyniósł prezenty dla dzieci. To były pierwsze prezenty, jakie dostały w życiu.
Trzy lata po wojnie zdjęcia Mila stoją na naszym stole. Jego wizyta jest dla nas wszystkich świętem. Także dziś”

I zbytecznym jest dodać, że Mile to Serb. Haszim jest Muzułmaninem. Najważniejsze, że obaj są Ludźmi. W przeciwieństwie do celebrytów, Mile jest prawdziwy.

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam Plakalovica i nic o nim nie wiem, więc trudno mi się bezpośrednio do niego odnieść.

    Niemniej trudno nie zauważyć, że na Bałkany patrzymy przez pryzmat wojny. Nie ukrywam, ze sam lepszy nie jestem. Ale daleko mi od popadania w skrajność.

    Wiem, że Bałkany nie są jedną wielką dziurą po wybuchu wojny. Tam się da normalnie żyć.

    // Przepraszam za usunięcie poprzedniego komentarza. Musiałem przeredagować.
    // Da radę zmienić kolor czcionki w komentarzach?

    OdpowiedzUsuń